Blog > Komentarze do wpisu

O nie! paleniu

Od trzech miesięcy nie palę.

Ci nawróceni są podobno najgorsi... ale w moim przypadku chyba nie o to chodzi. Rok temu spędziłam parę dni w Sztokholmie. Paliłam wtedy jak smok... choć tam, na miejscu, trzeba byłoby raczej napisać: próbowałam palić...

Dlaczego dzisiaj o tym? Dlatego, że właśnie nad tym tematem pracuje dzisiaj Sejm. Podkomisja Zdrowia Publicznego przedstawiła restrykcyjny projekt ustawy zabraniający palenia w miejscach publicznych. Zawarte we nim propozycje rozjątrzyły posłanki i posłów palaczy - niezależnie od barw politycznych. Okazało się, że zamiłowanie do nałogu połączyło ich pod sztandarem wolności...

Hm...

Uczono mnie kiedyś, dawno dawno temu, że wolność obywatela kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność innego obywatela. W moim przekonaniu podstawowy przekaz naszej ustawy powinien brzmieć następująco: jeśli chcesz - jeśli musisz – palić - pal sobie, Człowieku, do woli! Pod warunkiem jednak, że nie trujesz nikogo obok siebie. Tak jak Tobie wolno używać wolności do trucia się, tak osoba obok ciebie musi mieć wolność od Twojej trucizny.

Jeśli przyjmiemy tę zasadę jako podstawę naszego rozumowania, odpowiedź na najbardziej kontrowersyjne pytania stanie się oczywista:

  • czy powinno być dozwolone palenie w małych lokalach gastronomicznych? Tak – ale tylko i wyłącznie pod warunkiem, że właściciele lokalu zapewnią taką wentylację, która uwolni powietrze od choćby śladowej ilości dymu (w praktyce rozwiązanie to byłoby na tyle technicznie trudne i drogie, że niewiele lokali mogłoby je zastosować).
  • czy powinno być dozwolone palenie w dużych lokalach gastronomicznych? Tak – ale wyłącznie w palarniach, lub na zasadach takich samych, jak dla małych lokali.
  • uczelnie? miejsca pracy? szpitale? inne obiekty publiczne? Tak, ale tylko w palarniach.
  • szkoły? W palarniach poza wzrokiem dzieci.
  • parki? ogródki przy lokalach gastronomicznych? Tak, tam wentylacja jest naprawdę wystarczająca.

Nie podoba mi się przyjmowanie prawa w odpowiedzi na fobie. Nie podoba mi się przyjmowanie prawa, które stanie się martwe. Zapisy chroniące osoby niepalące można sformułować w sposób rozsądny i racjonalny a wprowadzone zmiany rozciągnąć w czasie. Trzeba tylko dobrej woli i dialogu.

Choć z drugiej strony... Z mojego pobytu w Sztokholmie pamiętam gorączkowe poszukiwanie miejsca, w którym mogłabym zapalić i... przeświadczenie, że w takich warunkach z całą pewnością nie paliłabym...

środa, 10 lutego 2010, joanna.mucha

Polecane wpisy

  • Freudowskie pomyłki

    Politykom PiS zdarzają się piękne freudowskie pomyłki. Adam Hofman w programie z Julią Piterą powiedział, że PiS chce wygrać spór o Polskę. Dla odmiany –

  • Guzik warta walka z dyskryminacją

    Kongres Kobiet publikuje dane, z których wynika, że kobiety stanowią zaledwie kilkanaście procent uczestników debaty publicznej. Warto byłoby zwrócić uwagę nie

  • Czwórka górą!

    Od dwóch dni mówię, że nie podoba mi się kształt lubelskiej listy wyborczej a komentatorzy "wiernie" powtarzają za mną, że nie podoba mi się czwarte miejsce na

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/02/10 17:13:58
Janusz Korwin-Mikke

korwin-mikke.blog.onet.pl/Najpierw-BOMBA-potem-walka-z-C,2,ID399855955,RS1,n

Zacznę od absolutnej bomby!!

Jak wykrył jeden z członków Frontu Wyzwolenia Palaczy, p.prof.Witold Zatoński, expert sejmowej komisji zdrowia, jest nieco uzależniony. Firma Pfizer (producent gumy "Nicorette") z'organizowała mianowicie w 2007 r. jak widać tu:

www.mp.pl/program_edu/show.php?aid=31297&_tc=7A17A3966F5442C3B2C490AAF7D5E98C

konkurs, a właściwie Program Edukacyjny Medycyny Praktycznej, w którym jako sponsor, na główną nagrodę przeznaczyła.... 50.000 (!!!) egzemplarzy książki p.prof.Zatońskiego.

Z czego wynika, ze przedtem ją musiał kupić.

Chyba jasne, co to oznacza?
-
2010/02/10 17:24:03
Joasiu, bezcenny swą słodyczą sceniczny Trufelku z cukrowym irokezem i nasza słodka Muszko doktoracikiem kandyzowana, odczekałem stosowną chwilę by Twych gości puścić przodem dla swobody wyboru, na której z kanap salonowych zechcą łaskawie ulokować swe szlachetne sempiterny. Widząc jednakowoż, z pewnym zestawem mieszanych uczuć, że dupska rozlokowali i za ciasteczkami się rozglądają, ale zagaić w temacie dymkiem zasnutym raczyć nie zechcieli, to plan wieczorny skorygowałem. Odczekałem jeszcze stosowny czas by znudzeni wreszcie sobie poszli i odetchnąwszy głęboko pierś napełniając świeżutkim powietrzem zasiadłem przy naszym ulubionym stoliczku.
Dostrzegam ozdrowieńcze symptomy mej kuracji zastosowanej Ci w poniższych wątkach i mam nadzieję, że nawrotów zniewolenia unikniemy oraz dalszych klapsów w zestawie stylistycznych figur wywołujących wstrząsające zniesmaczenie. Czy miałbym Ci ponownie przypominać jak pachną i smakują w pieszczotach usta oraz piersi palącej kobiety, a tu o innych pieszczotach nie wspominając przez delikatność.
Debaty nad projektem ustawki nie słuchałem więc tematu nie rozwinę, ale gdyby Cię w knesecie te ćpuny nadal zaczepiały tekstami typu:
Kopsnij szluga, daj marychy na skręta;
to przywal gustownym bucikiem (tu mogą być te groteskowe glany), po nabiale lub przetrzep inne barchany i gest Kozakiewicza miej, przećwiczony uprzednio przed lustrem, na podorędziu.
Joasiu, plastrów i bumek nie kupuj i nie polecaj niewolnikom, a irokez Ci już oklapł?
-
2010/02/10 18:29:59
A mi bardzo się to wszystko nie podoba. Paierosy są szkodliwe - zakazać palenia, hazard uzależnia i szkodzi - zakazać, w internecie są "brzydkie" strony - stworzyć rejestr stron zakazanych. Czy to na pewno dobra droga dla partii ceniącej wolność?
Państwo wie lepiej?
-
2010/02/10 21:30:36
Pani jest tragiczna !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-
2010/02/10 21:36:21
oooooooooooooooooooooooooo widze ze próbowała Pani ukrywać dochody w oświadczeniach majtkowych widzę ze pasuje Pani do ekip rycha
czym nas pani jeszcze zaskocz??????
-
2010/02/19 22:05:55
Ja w przeciwieństwie do moich poprzedników chciałbym Panią pozdrowić i życzyć dużo uśmiechu i dystansu wobec tak "oryginalnych" wypowiedzi :-) Życzę także sukcesu w niepaleniu ,odkrywaniu nowych zapachów i smaków oraz nowego świata bez nikotyny ...
-
2010/03/04 12:34:38
Częściowo się z Panią zgodzę, ale tylko oczęściowo.
Ma Pani rację, że to prawo może być martwe.
Przykład mamy w Łodzi, gdzie teoretycznie jest zakaz palenia na przystankach MPK, na których samo MPK ustawia kosze na śmieci z popielniczkami. Prawie nikt nie robi sobie nic z zakazu.
Poza tym według badań w innych państwach - ograniczenie miejsc do palenia powoduje spadek (wyższy niż błąd pomiaru) zachorowań uznanych jako skutek palenia.
Przekłada się to na to, że mniej pieniędzy podatników jest marnotrawione przez ludzi palących.

Więc ja zdecydowanie jestem za ostrymi ograniczeniami, i skuteczną egzekucją prawa.

Pozdrawiam i zapraszam do siebie.
-
2010/03/04 23:50:59
Przepraszam, ale co to znaczy martwe prawo? To chyba typowo polski oksymoron. Bo na dobrą sprawę co to znaczy martwe prawo? Tak naprawdę zakaz zabijania pod karą jest martwym prawem. No cóż, wciąż dochodzi do morderstw. Czy powinniśmy zatem pozwolić na morderstwa? Tak naprawdę termin "martwe prawo" to dobra wymówka dla władz wykonawczych by nic nie robić. Bo i tak się nie da. Bo w Polsce władza to wciąż przywilej a nie obowiązki. I chyba czas z tym skończyć... Nie da się? Złóż dymisję, jeśli jesteś nieudolny...
-
2010/03/09 15:39:07
Joasiu, wczoraj (08-03-2010 21:30) u Rymanka na tle Nelli byłaś damą wielkiego formatu i tego infantylnego hucpiarza potraktowałaś z klasą, która potwierdza słuszność nadania Ci tytuliku kandyzującego Twą osobowość tak uroczo i unikalnie ze słodyczą trufelkowego aromatu. Czuj się dziś przytulona czule i niewinnie gestem przyzwoitym, aczkolwiek u dam mogącym wywoływać uczucie pewnego rozczarowania, ale wakacyjne Twe plany kursowe pozwalają mi domniemywać iż podszeptów mych nie traktując z należytą powagą rozpalenia pragnień nie doznałaś w stopniu dającym nadzieję chłopcom na doskonalenie arystokratyzmu kultury wobec rozkwitających dam, więc i czułość ma żarliwszą być nie może w tym stanie mej świadomości. PS. Joasiu, brak smoły pogazowej i pirydynowych "aromatów", w Twym ciałku nikotyny nie łaknącym już boleśnie, objawia się, nawet pod studyjnym atakiem bezwstydnych jupiterów, obrazem Twej metafizycznej powłoki tak apetycznym i kuszącym do pofolgowania wzlotom wyobraźni, że Twój Andrzejek miałby prawo, będąc dumnym jednocześnie, mieć motywację do przypilnowania Twego Całokształtu będącego przeuroczym puzderkiem dla kobiecej duszy płochością przecież nacechowanej tak niezmiennej natury.
-
2010/03/17 09:41:56
Pani Joanno - gratuluje nie-palenia! Sama pale i choć bardzo się staram to nie wychodzą mi moje postanowienia. Ale mam wiarę, że nadejdzie i na mnie czas, że dołączę do grona szczęśliwców. Pisze Pani o wolności - dla mnie to wartość ogromna. W poglądach, czynach i myślach dlatego stoję za Panią murem :-) Pozdrawiam spod krakowskiej wsi
-
2010/03/18 20:21:06
Joasiu,
podziwiam Twą bezgraniczną tolerancję objawioną światu dziś w TVN24, w Faktach po Faktach, gdy ten wyliniały brudas i bełkot słowociekliwy tykał Cię słowem i rozmachanymi ryncami, a Ty z uśmieszkiem rozbrajającego współczucia obserwowałaś jak ten piesek jarokacza wcina Ci się przed każdy przecinek i nawet między sylaby cuchnący jęzor wciska z nie zamykającej się a kłamstwem przepełnionej paszczy.
Joasiu, czy Ty z Samarytanką nie jesteś jakoś spokrewniona i podążając swym traktem przez życie ku drugiej stronie tęczy pragniesz tam dotrzeć w aureoli świętości?
Moja obecna Nimfa zadziwiona rzekła krótko w nieukrywanym zniesmaczeniu: Walnęłabym tego gnojka z PiSuaru!
-
2010/03/26 21:44:06
Proszę o powód, dla którego liberał miałby powiedzieć coś takiego?
"czy powinno być dozwolone palenie w małych lokalach gastronomicznych? Tak ale tylko i wyłącznie pod warunkiem, że właściciele lokalu zapewnią taką wentylację, która uwolni powietrze od choćby śladowej ilości dymu (w praktyce rozwiązanie to byłoby na tyle technicznie trudne i drogie, że niewiele lokali mogłoby je zastosować)."
To znaczy, że nie mogę otworzyć knajpy, w której dym będzie można kroić nożem, tak gęsty? I zapraszać do niego każdego, komu taka atmosfera odpowiada - tak pracowników jak i gości? I nawet sam, palenia szczerze nienawidząc, nie miałbym prawa sobie przebywać w mojej własnej, zadymionej spelunie, gdybym postanowił mieć ochotę?
Szanowna Pani - "moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna wolność innych" - święta prawda, tylko to, co Pani pisze, nijak się ma do tej definicji, ponieważ "chcącemu - nie dzieje się krzywda". Pani pogląd to nie jest liberalizm, tylko jakiś rodzaj zniewolenia. Nie śmiałbym zabraniać nikomu takich poglądów, ale proszę, z łaski swojej, nie nazywać ich wolnościowymi. Z poważaniem,...
-
2010/04/09 19:26:21
Pani Joanno. Ja też od 3 miesięcy unikam nałogu. Życzę Pani powodzenia w walce z nim, jak i sobie również...
-
2010/05/05 02:17:29
Gratuluje - rzucenie palenia nie jest latwe (nie pale od pieciu miesiecy :)
-
2010/06/28 23:15:53
Dobre :-)
Zauważyłem w moim środowisku, że coraz mniej osób pali. Właściwie, to prawie nie pali nikt. No, może jeden kolega filozof z zawodu, ale u nich to pewnie dodaje powagi egzystencjalnej:-) Nie jestem zwolennikiem palenia. Nie jestem przeciwnikiem też.... Jestem przeciwnikiem marnotrawienia przez posłów pieniędzy podatnika. Są dziedziny, których nie da się uregulować prawnie. Wystarczyłoby podnieść ceny papierosów do niebotycznych poziomów (powiedzmy o tym Philipowi). Wtedy zaczną działalność różnej maści przemytnicy. Następnie rząd wymyśli, że należy wzmocnić ochronę granic zatrudniając 2 tys. osób. Zniknie częściowo bezrobocie:-).Wtedy przemytnicy podniosą cenę papierosów (za duże ryzyko). Palacze przerzucą się na palenie skrętów z liści brzozy (ma dobrą energię). Zaczną znikać lasy brzozowe, a wraz z nimi różne odmiany grzybów jadalnych (koźlarz czerwony, pieprznik jadalny, itd.). Rząd ustali plan ochrony lasów przed palaczami poprzez dodatkowe zalesianie (prace interwencyjne). Wtedy palacze wyjadą do UK i problem palenia zniknie, rozwiązując częściowo problem bezrobocia i ekologii.
A na poważnie. Panie i Panowie posłowie. Tutaj, na tzw. prowincji (myślę geograficznie :-) jest sporo kumoterstwa, nepotyzmu, konszachtów przetargowych, łamania prawa pracy. Tym się zajmijcie. Spowodujcie, że nasi współbracia palący będą mieli finansową szansę zaistnienia poza wszelkimi partiami (sztuczne, nienaturalne twory) i skierowania swojej uwagi na ochronę zdrowia ( nie myślę tu o służbie zdrowia- służba, to służba, nie drużba, a zdrowie, to zdrowie).
Pani Poseł, gratuluję siły woli. Szczerze. Ja nie palę, ale wiem z opowieści jaki to ból "rzucania". No i dzieci mają "zdrowy" przykład.
-
2010/06/28 23:35:42
Odnośnie wpisu: heterykon
2010/03/18 20:21:06

Zwykle czytam wpisy Pani (heterykon) z przyjemnością, ale tu jestem pewien została przekroczona granica. Nie oglądałem, więc nie wiem. Czytając jednak takie sformułowania szkodzi Pani obrazowi blogu Pani Joanny. Jakkolwiek szanuję Pani uczucia i nie śmiem odbierać Pani prawa do ich wyrażania (zresztą nie jestem moderatorem blogu, ani właścicielem), to proszę o powściągliwość w doborze słów. Powiedziałbym o osobie, która zachowuje się skandalicznie ?(znam też takich z PO i ich nie wyrzucają psując oblicze partii), że się właśnie zachowuje. Nawet, jeśli się nie zgadzamy z czyjąś wypowiedzią, postawą, to oddzielmy osobę od zachowania. Można powiedzieć: jest pan chamem, ale lepiej powiedzieć, zachowuje się pan po chamsku. każdy sąd za drugą odpowiedź odpuści ,za pierwszą skarze. Moim marzeniem jest, żebyśmy w naszym kraju szanowali się. Sam nie jestem bez grzechu i nieraz chciałbym coś powiedzieć "po-wcom" do słuchu, ale ostatnio łapię się na swojej głupocie i zastanawiam w chwili refleksji, czy ja chciałbym być tak określony. Kurcze ! Nie !
Tu styl brytyjski jest mi bliższy. I nie chodzi o "zamiatanie pod dywan" problemów międzyludzkich:-)
Na koniec powiem, że podoba mi się Pani swada językowa i proszę o więcej "spotów".
Spróbujmy jednak wykształcić na tym blogu - jak partia pomoże- pewien styl.
Kiedyś wyniosłem z socjologii (poza piórem profesora :-)) że najbardziej dokuczliwe są sankcje satyryczne powiedziane z uśmiechem i pewną życzliwością do człowieka. Nie rani taka wypowiedź jego uczuć, ale zmusza do refleksji. Budzi przy tym szacunek jeśli rozmówcę traktujemy poważnie. Czego sobie i Pani życzę. Z pozdrowieniem,
jepi
-
2010/07/04 21:45:26
jepi-szonku, wapniaczku na pomostowej emeryturce, me szepty w tym saloniku kieruję wprost do uszka Joasi i jeśli musisz podsłuchiwać to siedź cichutko, nie przeszkadzaj, a prosząc o głos w stosownej chwili daj dyskretny znak naszej gospodyni i czekaj na przyzwolenie.
Płci mej męsko-szlachetnej, a uwierzytelnionej w relacjach z szeregiem dam równie szlachetnego pochodzenia, jednak mi nie zmieniaj czyniąc mnie w swym tekście obojnakiem bo zmuszony będę trzepnąć cię karcąco w rewanżu za uprawianie tu czytelnictwa bez zrozumienia.
Opis brudaska poczyniłem zestawem standardowych figur stylistycznych bez ozdobników oraz wulgaryzmów, a to ze względu na szepty w bliskości uszka muskanego pieszczotą słowa i mych ust.
Wizyty w innych salonach, partyjnych szulerniach i lupanarach okraszam słowem wykwintniejszym i modulacyjnie wyrafinowanym by te partyjno-zamtuzowe gamratki czuły się usatysfakcjonowane.
Klasyczne przekleństwa, te od "H" do "P" poprzez "K", dla wielu osobników nie obciążonych genetycznie arystokratyzmem kultury, jak nasza Joasia kandyzowana doktoracikiem, to tylko standardowe partykuły wzmacniające subtelności przekazywanych treści dla utrwalania percepcji u przymulonych słuchaczy obligatoryjnie stawianych tez, które bez tych akcentów przemknęły by bez reakcji w synaptycznych szczelinach na skutek niedomycia uszu słuchaczy. My jednak, wegetarianie estetyczni, mięskiem rzucać tu nie będziemy w ramach AdVocków dla naszych interlokutorów, których byśmy uszlachetniali tym poświęcaniem uwagi i czasu. Czytaj więc, jepi, uważniej byś nie musiał cienko śpiewać...