Kategorie: Wszystkie | Pojedynki | Polska 2030 | Varia
RSS
wtorek, 28 lutego 2012

Dzień po tym, jak wstrzymałam wypłatę wynagrodzenia dla byłego prezesa i upubliczniłam kontrakty zarządu Narodowego Centrum Sportu, dzień przed pierwszym meczem na nowym Stadionie Narodowym i 101 dni przed najważniejszą imprezą sportową w Polsce, głównym tematem rozmów, wpisów i dyskusji w mediach w moim kontekście jest to, że wolę słowo "pani ministra" niż "pani minister". Swego czasu Barbara Labuda była wyśmiewana za to, że promowała sformułowanie "pani posłanka" zamiast "pani poseł". Dziś już to nikogo nie dziwi. Zgadzam się z Magdaleną Środą, która mówi, że zmiana mentalności zaczyna się od języka. Właśnie dlatego - zapytana przez prowadzącego wywiad - poprosiłam o formę "ministra". Zrobiłam to w imieniu polskich kobiet i zniosę falę rozbawienia wśród mężczyzn. Bo większość żartów w tej sprawie to wpisy użytkowników, a nie użytkowniczek Twittera.

Moim najważniejszym zadaniem na stanowisku Ministra Sportu jest merytoryczna praca na rzecz przygotowania Polski do turnieju Euro 2012. To jest w tym momencie najważniejsze. I na tym się skupiam. Nie ma znaczenia jak się czuję jako kobieta na tym stanowisku, czy uważam, że ataki na mnie mają charakter niemerytoryczny. Krytykujcie mnie za decyzje i błędy a nie za poglądy.

14:46, joanna.mucha
Link Komentarze (134) »
piątek, 17 lutego 2012

W związku z dzisiejszą publikacją w dzienniku Fakt, informuję, że zawarte w nim informacje są nieprawdziwe.

Poniżej przedstawiam przebieg prac legislacyjnych i dokumenty.

  1. W rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z 28 grudnia 2001 roku w sprawie szczegółowych zasad i trybu przyznawania nagrody rocznej osobom kierującym niektórymi podmiotami prawnymi (Dz.U. z 18 stycznia 2002 r.) – cytowanych przez Fakt zapisów NIE BYŁO.
  2. W projekcie rozporządzenia z 28 czerwca 2011 roku punkt dotyczący dodatniego wyniku finansowego został wpisany. W trakcie konsultacji międzyresortowych 19 lipca 2011 roku został zgłoszony wniosek o wykreślenie tego punktu. Uwaga została przyjęta. Pragnę zauważyć, że we wskazanym okresie, nie sprawowałam funkcji Ministra Sportu i Turystyki.
  3. W projekcie rozporządzenia Ministra Sportu i Turystyki z dnia 17 stycznia 2012 r. w sprawie przyznawania nagrody rocznej osobom kierującym niektórymi podmiotami prawnymi z dnia 6 grudnia 2011 roku, cytowanym przez dziennik Fakt, zapisów NIE BYŁO.
  4. Projekt rozporządzenia z dnia 6 grudnia 2011 roku po zmianach został podpisany przeze mnie w dniu 17 stycznia 2012 roku. W podpisanym rozporządzeniu NIE MA cytowanych przez Fakt zapisów.
  5. Zmiany w stosunku do projektu dotyczą NIE WYRAŻENIA ZGODY przeze mnie na przyznawanie nagród rocznych osobom, które w jednostkach podległych pracują krócej niż rok.
  6. Cytowany przez dziennik Fakt zapis, gdyby znalazł się w rozporządzeniu byłby niekorzystny dla jednostek, gdyż karałby osoby podejmujące inwestycje (inwestycje pogarszają wynik finansowy). Dobre gospodarowanie środkami finansowymi gwarantują 3 inne punkty zawarte w rozporządzeniu dotyczące efektywności, terminowości i właściwej sprawozdawczości finansowej.

"§4. 1. Organ właściwy do przyznawania nagrody rocznej może przyznać uprawnionemu nagrodę roczną, jeżeli podmiot prawny, w którym uprawniony był zatrudniony, w roku obrotowym:

1)    Efektywnie realizował zadania i cele statutowe;
2)    terminowo regulował zobowiązania o charakterze publicznoprawnym;
3)    uzyskał zatwierdzenie sprawozdania finansowego."

Załącznik nr 1
Załącznik nr 2
Załącznik nr 3

Oświadczenie w pliku PDF

15:50, joanna.mucha
Link Komentarze (13) »
czwartek, 02 lutego 2012

Szanowny Panie Redaktorze,

W odpowiedzi na pytania dotyczące Zastępcy Dyrektora COS Pana Marka Wieczorka informuję:

1. Dobierając współpracowników kieruję się ich kwalifikacjami, doświadczeniem zawodowym  oraz cechami charakteru niezbędnymi dla osoby zarządzającej konkretnymi podmiotami. Informuję Pana Redaktora, że na wykształcenie Pana Marka Wieczorka składają się:

* Studia na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie  tytuł – magister ekonomii  kierunek – ekonomiczno-społeczny specjalność – ekonomika pracy i polityka społeczna
* Studia podyplomowe na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie -specjalność - Zarządzanie Zasobami Ludzkimi
* Studia Podyplomowe Szkoła Główna Handlowa w Warszawie specjalność -  Menedżer Logistyki
* Studia Podyplomowe w Wyższej Szkole Zarządzania  i Marketingu w Warszawie wydział – Marketing Polityczny i Medialny specjalność – Menedżer Medialny

Z radością przyjęłabym informację, że osoby z którymi Pan Redaktor współpracuje są równie gruntownie wykształcone. Pan Marek Wieczorek jest ponadto osobą decyzyjną z dużym doświadczeniem menadżerskim, które jest szczególnie ważne na zajmowanym stanowisku.

2. Czytając pismo Pana Redaktora skłonna jestem przypuszczać, że wyraża Pan obawę w kwestii współpracy z osobą będącą przedsiębiorcą. Pan Marek Wieczorek rzeczywiście jest przedsiębiorcą - posiada salony fryzjerskie. Nie podzielam Pana obawy w tym względzie. Po pierwsze, zawsze wysoko ceniłam i cenię polskich przedsiębiorców jako tych, którzy dokonali przez ostatnie dwadzieścia lat faktycznej transformacji naszego kraju. Po drugie, model funkcjonowania przedsiębiorcy jest w wielu zakresach znacznie bardziej funkcjonalny niż model działania w sektorze publicznym. Przenoszenie dobrych praktyk z sektora prywatnego do publicznego może przynieść temu ostatniemu tylko korzyści. Dodam, że Pan Marek Wieczorek jest odpowiedzialny za wprowadzenie zmian w instytucji, która od wielu lat wymaga zmian dotyczących modelu funkcjonowania. Ich nowa konstrukcja i usytuowanie w systemie sprawi, że powinny one raczej funkcjonować jak jednostka prywatna a nie publiczna. W związku z powyższym doświadczenia związane z prowadzeniem przedsiębiorstwa na  konkurencyjnym rynku są atutem Pana Marka Wieczorka.

3. Rzeczywiście kilka razy korzystałam z usług firmy Pana Marka Wieczorka. Nie jestem w stanie odpowiedzieć, ile razy. Z przykrością informuję Pana, że do tej pory nie prowadziłam takiego wykazu. Przypuszczam, że mogły to być 3 może 4 wizyty. Wszystkie miały miejsce wtedy, kiedy Pana Marka Wieczorka znałam bardzo słabo. Nie korzystałam z żadnych upustów ani zniżek. Nie była to również jedyna firma, z której usług korzystałam w tamtym czasie. Od dłuższego czasu korzystam z usług fryzjerskich innej firmy.

Muszę przyznać, że pomysł iż zatrudniłam Pana Marka Wieczorka ze względu na korzystanie z usług świadczonych przez jego firmę jest najbardziej abstrakcyjnym pomysłem, jaki kiedykolwiek słyszałam podczas mojego politycznego życia. Myślę, że po tym doświadczeniu zasadnym będzie dla mnie sprawdzenie kto jest właścicielem zakładu szewskiego, z którego korzystam; restauracji, do której często chodzę, siłowni, w której ćwiczę czy sklepu, w którym robię codzienne zakupy.

A może Pan Redaktor byłby zainteresowany pomocą w tym projekcie? Chętnie podam konieczne dane. Być może dzięki śledztwu dziennikarskiemu odkryjemy wspólnie zaskakujących właścicieli wspominanych wcześniej podmiotów, co będzie stanowiło źródło inspiracji dla Pana Redaktora?

Dodam również, że z zaskakującą łatwością formułuje Pan sądy na temat ludzi. Jestem laikiem w tym zakresie, ale wydaje mi się, że może to stać w sprzeczności z zasadą rzetelności dziennikarskiej.

4. Pan Marek Wieczorek został powołany przez mnie na stanowisko zastępcy dyrektora COS ds. programowo-sportowych po to, aby w instytucji tej przeprowadzić głębokie zmiany. Posiada wiedzę, kompetencje i doświadczenie życiowe, aby temu zadaniu sprostać.

Mimo to ktoś "zaprzyjaźniony" podaje redaktorowi jednego z najbardziej popularnych pism w Polsce informacje, które mają go zdyskredytować.

Szanowny Panie Redaktorze, czy naprawdę nie było dla Pana interesujące dlaczego ktoś chce zdyskredytować nowego dyrektora? Jaki ma w tym interes? Co chce zmienić Pan Marek Wieczorek i dlaczego wielu osobom to się nie podoba? Dlaczego nie wzbudziło Pańskiego żadnego zainteresowania dotychczasowe złe funkcjonowanie COS-u? Dlaczego nie zainteresował się Pan koniecznymi zmianami?

Czy w dziennikarstwie naprawdę chodzi o poszukiwanie haków i haczyków? Czy na poprawianiu świata wokół nas…?

Ponieważ po raz pierwszy w moim politycznym życiu mam wrażenie przekroczenia progu absurdu rozważam zamieszczenie Pańskiego pytania i mojej odpowiedzi na moim blogu. Proszę mi wybaczyć, ale to jedyny sposób obrony przed ….. Wie Pan przed czym.

14:03, joanna.mucha
Link Komentarze (44) »
poniedziałek, 26 września 2011

Dzisiejsze pytanie w Gazecie Wyborczej dotyczy finansowania procedury in vitro. Miejsca na rozwinięcie maleńko, a zatem może więcej tu.

Po pierwsze, procedura in vitro jest tą technologią medyczną, która kończy a nie rozpoczyna proces leczenia niepłodności. Ale to jest dość oczywiste.

Po drugie, w Polsce nadal nie mamy standardu in vitro. Dobre ośrodki działają w oparciu o sprawdzone na świecie wysokie standardy. Co się dzieje w słabych ośrodkach - tego nikt nie wie. Musimy wypracować kryteria medyczne, które musi spełniać para chcąca poddać się zabiegowi. Musimy zdecydować, na powstanie ilu zarodków zgadzamy się biorąc pod uwagę aspekty moralne, musimy zdecydować, czy decyzje o liczbie zarodków implantowanych do macicy pozostawiamy lekarzowi, uzależniamy od wieku kobiety czy tez sztywno określamy.

Każda z tych decyzji ma skutki nie tylko dla skuteczności metody, ale również konsekwencje finansowe. Musimy również wypracować standard postępowania z zarodkami nadliczbowymi - oczywiście,  jeśli zdecydujemy, że można je będzie tworzyć.

Decyzja o finansowaniu nie może być oderwana od wszystkich poprzednich rozstrzygnięć. Jeśli na przykład stworzymy standard, którego stosowanie będzie powodowało bardzo niską skuteczność metody - trzeba będzie zadać sobie pytanie o sens finansowania z pieniędzy publicznych...

Ale i samo finansowanie to kolejnych kilka trudnych pytań. Czy chcemy sfinansować samą procedurę, czy leki, czy jedno i drugie. Proporcje między kosztami obu tych części są bardzo różne, kobiety bardzo różnie reagują na terapię hormonalną. Pełne refundowanie kosztów leków mogłoby prowadzić do nadużyć w tym zakresie.

Dlatego moim zdaniem in vitro powinno być refundowane w różnym zakresie w zależności od zamożności pary. Ponieważ trudno byłoby zaprojektować takie przepisy w odniesieniu do środków z Narodowego Funduszu Zdrowia – w moim przekonaniu można ich poszukać w środkach budżetowych przeznaczonych na wsparcie rodziny. Gdyby jednak udało się wprowadzić finansowanie uzależnione od dochodu ze środków NFZu - nie byłabym temu przeciwna.

11:28, joanna.mucha
Link Komentarze (40) »
czwartek, 25 sierpnia 2011

Politykom PiS zdarzają się piękne freudowskie pomyłki. Adam Hofman w programie z Julią Piterą powiedział, że PiS chce wygrać spór o Polskę. Dla odmiany – my chcemy by Polska wygrała.

Arkadiusz Mularczyk natomiast powiedział wczoraj, że Andrzej Czuma "rozgrzeszył" PiS. Myślę, że ta celna myśl doskonale oddaje istotę sprawy.

Andrzej Czuma zachował się dokładnie tak, jak powinien zachować się człowiek konfrontowany z "grzesznikiem". Zobaczył grzech, rozgrzeszył i przebaczył. Ta piękna zasada może jednak obowiązywać tylko w życiu osobistym...

W sprawach publicznych nie możemy sobie pozwolić na "rozgrzeszanie" według naszego widzimisię. Gdybyśmy na to pozwolili naszym życiem publicznym zawładnęłoby bezprawie i niesprawiedliwość. 

11:01, joanna.mucha , Varia
Link Komentarze (22) »
piątek, 19 sierpnia 2011

W ostatniej polityce można przeczytać doskonały tekst Agnieszki Sowy o dzieciach niepełnosprawnych. Pretekstem do jego napisania była tragedia, która wstrząsnęła całą Polską. Babcia zabiła dwoje swoich wnuków i sama popełniła samobójstwo...

Prawdopodobną przyczyną zabójstwa była niepełnosprawność dzieci. Rodzina była dobrze sytuowana i nie cierpiała niedostatku. W każdym razie tego materialnego...

Dzieci z niepełnosprawnościami jest w Polsce więcej, niż nam się wydaje. Bardzo często są zamknięte w swoich domach i pozbawione pomocy jaka jest im potrzebna. W Polsce nie mamy systemowych propozycji ani dla nich, ani dla ich rodziców. Brakuje ośrodków wczesnej interwencji, o tzw. "Planie na życie" mało kto słyszał. Ośrodki rewalidacyjne są rzadkością a miejsc w przedszkolach i szkołach integracyjnych dramatycznie brakuje. Rodziny tych dzieci nie otrzymują wsparcia emocjonalnego, nie ma zajęć w grupach wsparcia.

Potrzebna jest w tym zakresie zmiana systemowa, inaczej skazujemy armie ludzi na tak niska jakość życia, ze może doprowadzić do tragedii.. 

14:49, joanna.mucha , Polska 2030
Link Komentarze (12) »
środa, 29 czerwca 2011

Wczoraj Joanna Kluzik-Rostkowska została członkinią Klubu Parlamentarnego PO. Przez ostatnie tygodnie powieszono już na Niej wszystkie psy świata. W moim przekonaniu niesłusznie.

W Prawie i Sprawiedliwości były trzy osoby, które nigdy do tej partii nie pasowały. Pierwszą z nich jest Joanna, drugą Andrzej Sośnierz, trzecią osoba, której nazwiska nie wymienię, bo nie żyje i nie mogłaby się odnieść do moich słów.

Sama Joanna wielokrotnie mówiła, że Jej decyzja o wstąpieniu do PiSu a nie do PO w 2005 roku była w pewien sposób przypadkowa. Przypomnę, że w 2005 roku relacje między Platformą i PiSem były zgoła odmienne niż dzisiejsze. Nie trzeba wiele empatii aby zrozumieć osobę, która popełniwszy błąd próbuje go zracjonalizować i brnie dalej w ślepy zaułek. Zresztą, na początku na pewno było łatwiej, Joanna otrzymała tekę ministra i miała co robić. Potem, po wyborach w 2007 roku nie było dobrego momentu, odpowiedniego argumentu, powodu dla przejścia do PO. Została "aniołkiem" i recenzowała poczynania rządu, raczej merytorycznie niż kąśliwie. W przeciwieństwie do wielu innych członków PiSu nie spaliła za sobą mostów.

Przełom - ten zły przełom - nastąpił w trakcie kampanii prezydenckiej. Ale proszę mi pokazać polityka, sfrustrowanego brakiem wpływu na cokolwiek, który nie podjąłby się takiego wyzwania, nie złapałby takiej szansy...

Nie jest więc dziś ciekawym pytanie, jakim cudem Joanna Kluzik-Rostkowska znalazła się w PO; trzeba raczej pytać, jakim cudem dopiero dziś.


17:48, joanna.mucha
Link Komentarze (27) »
środa, 22 czerwca 2011

Ta doktryna, wymyślona podobno przez Jacka Kurskiego, obowiązuje w PiSie bezwzględnie od wyborów w 2005 roku. Już wtedy ówczesna partia braci Kaczyńskich straszyła Polaków znanym spotem, w którym pogotowie nie chciało zabrać pacjenta bez ubezpieczenia...

Trzy lata po zgłoszeniu przez nas ustawy o przekształceniach szpitali i trzy miesiące przed wyborami PiS budzi się i proponuje referendum. Po przekształceniu 105 szpitali, z których żaden nie został sprywatyzowany a wszystkie działają lepiej. Wyobrażam sobie, że za 4 lata wszystkie szpitale będą skomercjalizowane a PiS nadal będzie straszył te 3 procent elektoratu, jaki im pozostanie, wizją służby zdrowia dla bogatych.

Co więcej, proponowane przez obstru-opozycję pytanie jest pytaniem z tezą. "Czy jesteś za komercjalizacją i prywatyzacją służby zdrowia w Polsce?". Komercjalizacja i prywatyzacja są dwoma zupełnie innymi procesami i łączenie ich w całość jest nieuprawnione. Zwolennik PO, który jest za komercjalizacją a niekoniecznie za prywatyzacją, aby pozostać w zgodzie z logiką, musiałby odpowiedzieć na to pytanie przecząco. Ale z powodów politycznych byłby zmuszony odpowiedzieć twierdząco! I o to właśnie chodzi prezesowi PiSu! Dokładnie tak samo, jak w roku '46, w referendum 3 razy TAK! Pytania i wtedy i teraz nie służyły poznaniu opinii Polaków, ale ometkowaniu ich jako prawomyślnych lub zaplutych karłów reakcji/establishmentu.

Prezes Kaczyński jak diabeł święconej wody boi się własności prywatnej. Ten, kto posiada coś na własność pewnie ukradł, kręcił lody albo jest w układzie. Panie Prezesie, prywatna własność jest podstawą normalnej gospodarki i normalnego życia. Może zdziwi Pana fakt, że prawie 100 procent własności w podstawowej opiece zdrowotnej to własność prywatna. Jesteśmy już dwadzieścia lat po transformacji, własność państwowa odeszła do lamusa, pora wyrzucić marksistów do kosza!

15:29, joanna.mucha
Link Komentarze (9) »
niedziela, 19 czerwca 2011

Dlaczego propozycja PJN w sprawie kredytów zaciągniętych we franku szwajcarskim jest zła? Z kilku powodów.

1. Politycy PJN doważają jedną stronę szali - kredytobiorców, zupełnie ignorują natomiast stronę drugą - system bankowy. Kiedy Polak zaciąga kredyt walutowy w banku ten sam bank musi tę walutę pożyczyć na rynku międzybankowym. Transakcje walutowe na rynku międzybankowym są znacznie bardziej "sztywne" niż transakcje na rynku "konsumenckim"; obowiązuje tu sztywny termin spłaty i sztywna cena. Załóżmy, że kredytobiorca odda bankowi  - tak jak proponuje PJN - jedynie część zobowiązania według stałego kursu franka. W jaki sposób w tej sytuacji bank będzie mógł oddać innemu bankowi swoje zobowiązanie? Kto zwróci bankowi koszty ewentualnego dodatkowego pożyczenia waluty? PJN mówi, że kredytobiorca, ale kiedyś w przyszłości. Tyle, że bank musi zapłacić dzisiaj, a nie za dwadzieścia lat.

Stabilność systemu bankowego jest naszym skarbem narodowym, który pozwolił nam suchą stopą przejść przez kryzys, szanujmy go.

2. Kiedy rozłożymy propozycję PJN na czynniki pierwsze okaże się, że dotyczy ona de facto wydłużenia kredytowania na dłuższy okres i rozłożenia kredytu na większą liczbę rat. Jest tu jednak jedno drobne "ale". Prawdopodobnie znakomita większość kredytów hipotecznych Polaków udzielona jest na najdłuższy możliwy okres kredytowania. Ten okres określa się oczywiście w odniesieniu do czasu aktywności zawodowej kredytobiorcy. Jeśli kredyt zaciągnięty był przy franku za 2,40 a spłacany będzie przy franku za 3,60 oznaczałoby to w przybliżeniu wydłużenie okresu kredytowania o pięćdziesiąt procent. Czy PJN naprawdę chce zaproponować Polakom spłacanie kredytów na emeryturze? Czy naprawdę chcemy, żeby nasi współobywatele płacili raty jako siedemdziesięciopięciolatkowie?

3. Hazard moralny to takie nieładne ekonomiczne pojęcie. Inaczej określa się je jako pokusę nadużycia. Powszechnie używa się go w odniesieniu do rynku ubezpieczeniowego. Badania pokazują, że jeśli ubezpieczymy naszą własność mamy tendencję do tego, aby o nią mniej dbać. Ale pojęcie hazardu moralnego stosowane jest też szerzej. W przypadku przyjęcia propozycji PJN miałoby szerokie zastosowanie w Polsce. Polacy w ciągu dwudziestu lat przechodzą szybki kurs funkcjonowania w normalnej gospodarce. W normalnej gospodarce każdy zdaje sobie sprawę z tego, że kursy walut się zmieniają. Nie budujmy u naszych współobywateli przekonania, że na pozytywnych dla nich zmianach kursów będą zyskiwać a na negatywnych nie stracą - bo państwo lub system bankowy przejmuje ich zobowiązania. Takie przekonanie może się łączyć z ogromną pokusą nadużycia, a tego wcześniej czy później nasze państwo lub system bankowy nie wytrzymają.

Ekonomiści wciąż powtarzają: zobowiązania długoterminowe zaciągajmy w walucie, w której zarabiamy, w takiej sytuacji wahania kursu tej waluty nam nie zaszkodzą. Wszyscy uczymy się na błędach. Te błędy często są bardzo bolesne i kosztowne, ale nawet wtedy nie proponujmy lekarstwa, które może  się okazać cięższe od choroby. Jeśli chcemy ulżyć naszym współobywatelom rozmawiajmy o możliwości spłaty kredytu bezpośrednio we franku szwajcarskim, może o obowiązku przedstawiania przez banki kosztów obsługi kredytu przy zmienionym kursie walutowym. Ale - zwracam się do polityków PJNu - nie opowiadajmy dyrdymałów, które rozbudzają nadzieję u osoby w trudnej sytuacji finansowej. Siejecie Państwo populizm, a z niego wschodzi tylko rozgoryczenie.
 

13:09, joanna.mucha
Link Komentarze (4) »
piątek, 03 czerwca 2011

Kongres Kobiet publikuje dane, z których wynika, że kobiety stanowią zaledwie kilkanaście procent uczestników debaty publicznej. Warto byłoby zwrócić uwagę nie tylko na liczbę wystąpień kobiet, ale też na poruszane przez prowadzących tematy.

Dzisiaj guzik posłanka została zaproszona przez Redaktora Żakowskiego, znanego z walki z dyskryminacją guzik kobiet. W agendzie tematy bieżące i Raport Światowej Komisji ds. Polityki Narkotykowej. W tematach bieżących - myśli guzik posłanka - pojawi się Nangar Khel, związki partnerskie, może propozycja komisji śledczej. Guzik prawda. Tematem guzik rozmowy jest wypowiedź premiera o guzikach. Guzik posłanka mówi, że wśród wypowiedzi premiera są znacznie ważniejsze, że tematem traktowania kobiet trzeba zajmować się od etapu edukacji. Ale guzik, jakby miał kształt bumerangu, wraca w każdym kolejnym guzik pytaniu. I tak prawie do guzik końca.

Taka guzik debata z jedną z guzik kobiet.

10:47, joanna.mucha , Varia
Link Komentarze (11) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5