Kategorie: Wszystkie | Pojedynki | Polska 2030 | Varia
RSS
wtorek, 19 stycznia 2010

Jarosław Kaczyński uważa, że Jerzy Kropiwnicki wygrał, choć przegrał. „Tych, którzy nie poszli do referendum, było dużo więcej. W tym sensie prezydent Kropiwnicki wygrał, a mimo wszystko został odwołany.” (podaję za Rzeczpospolitą z dnia 19 stycznia 2009 r.)

Jarosław Kaczyński miał kiedyś rację. Powiedział przecież, że nic go nie przekona o tym, że białe jest białe, a czarne jest czarne.

13:28, joanna.mucha , Varia
Link Komentarze (12) »
środa, 13 stycznia 2010

Od kilku miesięcy z rosnącym zaniepokojeniem obserwuję spór między Panią Minister Jolantą Fedak a Panem Ministrem Michałem Bonim. Spór dotyczy reformy systemu emerytalnego; Pani Minister upiera się przy pomyśle zmniejszenia strumienia środków płynących do Otwartych Funduszy Emerytalnych z 7,3 do 3% naszych pensji; różnica miałaby trafiać z powrotem do ZUSu. Nie milkną krytyczne komentarze ze strony ekonomistów i specjalistów zajmujących się systemem emerytalnym, jednak w skomplikowanej materii trudno zorientować się, o co naprawdę chodzi.

Rzeczywistą różnicę między systemem proponowanym przez Panią Minister i dzisiejszym można dostrzec spoglądając na system z perspektywy roku 2030. Załóżmy, że przyjmiemy dziś propozycję Pani Minister. Za dwadzieścia lat przyjdzie nam wypłacić emerytury dzisiejszym czterdziestolatkom. Sięgniemy wtedy do środków zgromadzonych w ZUSie i okaże się, że ich konta mają wartość jedynie wirtualnego zapisu księgowego! Zapisanych tam pieniędzy już dawno w ZUSie nie będzie - zostaną one wypłacone emerytom z lat 2010, 2011 i kolejnych. Zatem aby sfinansować dzisiejszym płatnikom składki emerytury w 2030 roku trzeba będzie ściągać składki z dzisiejszych dwudziestolatków. Jako, że za dwadzieścia lat emerytów będzie więcej, niż dzisiaj, a pracujących prawdopodobnie mniej - środków ze składek dwudziestolatków nie wystarczy i konieczne będzie zaciągnięcie gigantycznego długu. Dług ten z kolei obciąży kolejne pokolenie, itd. Będziemy sobie wtedy zadawać pytania: ile czasu wytrzyma ta piramida? Kiedy runie? W jaki sposób przerwać to błędne koło zadłużania się na koszt kolejnych pokoleń? Czy nie można było przerwać jego biegu w przeszłości???

Odpowiedź na ostatnie pytanie jest prosta: można było. To błędne koło zadłużenia przerwał rząd Jerzego Buzka w 1999 roku wraz z wprowadzeniem reformy emerytalnej. Dzięki niej za dwadzieścia lat dzisiejsi czterdziestolatkowie sięgną po pieniądze, które będą realne, a nie wirtualne. Nie będzie trzeba zaciągać długu w celu wypłacenia ich emerytur, bo środki na ich emerytury będą spokojnie czekały na ich indywidualnych kontach.

Wybierając między pomysłem Pani Minister Fedak a dotychczasowymi rozwiązaniami wybieramy między naszą emeryturą - bańką mydlaną - fikcją zapisu księgowego zasysającego kolejne miliardy zadłużenia, a sakiewką emerytalną być może skromną, ale wypełnioną prawdziwymi złotymi.

Przed podobnym dylematem stają od wielu lat decydenci w innych europejskich krajach. W wielu z tych krajów zwycięża krótkowzroczna polityka obciążająca przyszłe rządy i pokolenia. Na tym tle Polska - jak dotąd - była latarnią wyznaczająca kierunek.

Pani Minister, nie wolno Pani tego zepsuć!

10:39, joanna.mucha , Polska 2030
Link Komentarze (10) »