Kategorie: Wszystkie | Pojedynki | Polska 2030 | Varia
RSS
piątek, 28 listopada 2014

Zarzut fałszowania wyborów to najcięższe oskarżenie, jakie można sformułować przeciwko demokratycznemu państwu. Jeszcze tydzień temu nie sądziłam, że kiedykolwiek, ktokolwiek z naszej klasy politycznej poważy się na taki zarzut. Myliłam się. Co zdarzy się za kolejny tydzień?

Najpierw była napaść na siedzibę Państwowej Komisji Wyborczej. Potem wypowiedź Jarosława Gowina, że exit pool pokazał prawdziwy wynik wyborów a PKW ogłosiła taki, jaki miał być... Następnie profesor Legutko na forum Parlamentu Europejskiego zakwestionował rzetelność wyborów. W końcu prezes Kaczyński bez owijania w bawełnę stwierdza, ze wybory zostały sfałszowane.

Od kilku już lat poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości zamienia sie w wyznanie wiary. To, co powie prezes Kaczyński, przyjmowane jest przez cześć Jego elektoratu jako prawda objawiona. To bezwarunkowe zawierzenie staje się kolejnym narzędziem walki politycznej. Jeśli Prezes mówi, że wybory zostały sfałszowane, dwadzieścia kilka procent Polaków jak echo powtarza po Nim w sondażu tę myśl. Po czym Prezes stwierdza, że wybory trzeba powtórzyć, bo Polacy uważają, ze zostały sfałszowane!

Chciałabym, żeby to było zabawne, ale nie jest. Chciałabym, żeby to był tylko zły sen o Polsce, ale nie jest. Chciałabym, żeby to jeszcze można było racjonalnie rozwiązać, ale nie można!

A przecież kiedy patrzymy na te wybory trzeźwym okiem wszystko wygląda inaczej! Różnica miedzy wynikami sondażowymi (exit pool) i rzeczywistymi cztery lata temu była prawie dokładnie taka sama! 3% na minus dla PO, 3,5% na minus dla PiSu, 3% na plus dla PSLu. Liczba nieważnych głosów? Cztery lata temu tyle samo nieważnych głosów zarejestrowano w województwie mazowieckim. Przypadek? Nie! Po prostu tylko tam wyborcy głosowali w książeczce wyborczej a nie na jednej wielkiej płachcie. A w tych wyborach książeczka obowiązywała wszędzie. I ostatni argument. Pracowałam w komisji wyborczej w 2005 roku i cały czas zastanawiam się, jak, do ciężkiego diabła, można w ogóle sfałszować w Polsce wybory??? Przecież w każdej komisji pracują ludzie związani z różnymi partiami politycznymi. Wszyscy wszystkim patrzą na ręce. PiS miało swoich mężów zaufania w prawie każdej komisji! Wiec jak???

PiS wprowadziło pod obrady Parlamentu ustawę o nadzwyczajnym skróceniu kadencji władz samorządowych wybranych w ostatnich wyborach. Szanowni Koledzy i Koleżanki z Prawa i Sprawiedliwości, czy nie lepiej byłoby od razu przedłożyć projekt o tym, że każde wybory, po których w Polsce nie rządzi PiS, są nieważne?

Joanna Mucha



10:34, joanna.mucha
Link Komentarze (2) »
czwartek, 13 listopada 2014
Jak zawsze, popadamy w skrajności. Po 'Trzech Podróżnikach', którzy z delegacji zagranicznych uczynili sobie sposób na dorobienie do poselskiej pensji, dzisiaj każdy poseł i posłanka, wyjeżdżający za granicę, są co najmniej podejrzani. Jesteśmy już niebezpiecznie blisko stwierdzenia, że kto jeździ, ten przekręca. Może więc dla przywrócenia proporcji należy wyraźnie wypowiedzieć kilka argumentów. Po pierwsze, nasi posłowie muszą jeździć w zagraniczne podróże w ramach swoich służbowych obowiązków. Nie chcemy być izolowani w międzynarodowych organizacjach, a tylko bezpośredni udział gwarantuje wpływ na ich funkcjonowanie. Po drugie, niektóre podróże taniej i wygodniej jest odbyć samochodem. Nie wiem dlaczego pod pręgieżem postawiono posłów, którzy pojechali samochodem do Czech. Nie wiem, dlaczego wielki znak zapytania stawia się przy podróżach samochodowych do Strasburga. Z Warszawy to około 1300 km, z Wrocławia niecałe 900 dobrą drogą. Przypomnę, że do Strasburga nie ma bezpośrednich połączeń lotniczych.  Obok Marka Krząkały siedzę na sali posiedzeń od początku tej kadencji. Wiem, że jest krystalicznie uczciwym człowiekiem. W listopadzie 2013 roku na zaproszenie Europejskiej Fundacji Katedry w Akwizgranie został zaproszony do wygłoszenia wykładu inaugurujacego nt roli Polski w Unii Europejskiej. Wcześniejsze wykłady inauguracyjne wyglaszali Jean-Claude Junker, szef Bundestagu, głowy państw. Marek jedzie tam samochodem, z Rybnika to około 1000km. Nie ryzykuje podróży samolotem, w listopadzie wiele lotów jest odwolywanych. Jego wykład jest bardzo dobrze przyjęty i szeroko komentowany.  A dzisiaj staje przed kamerą jednego z programów informacyjnych w roli podejrzanego.  Litości! Po trzecie, wszyscy, którzy znają życie sejmowe wiedzą, że nawet najważniejsze delegacje zagraniczne trzeba odwołać lub skrócić, jeśli w Polsce odbywają się ważne głosowania. Tych odwołanych nie zobaczycie Państwo w żadnych wykazach. Skrócone przyniosły kilku osobom zarzuty bilokacji. A wystarczy odrobina rzetelności i wszystko można sprawdzić! Nie może być zgody na traktowanie Sejmu jak biura podróży. Nie może być zgody na pozorowanie udziału w ważnych międzynarodowych spotkaniach. Nie może być zgody na wyłudzenie pieniędzy publicznych przez nierzetelne rozliczenia.  Ale opanujmy nasze komentarze, zanim wylejemy dziecko z kąpielą.
21:41, joanna.mucha
Link Dodaj komentarz »