Kategorie: Wszystkie | Pojedynki | Polska 2030 | Varia
RSS
środa, 29 czerwca 2011

Wczoraj Joanna Kluzik-Rostkowska została członkinią Klubu Parlamentarnego PO. Przez ostatnie tygodnie powieszono już na Niej wszystkie psy świata. W moim przekonaniu niesłusznie.

W Prawie i Sprawiedliwości były trzy osoby, które nigdy do tej partii nie pasowały. Pierwszą z nich jest Joanna, drugą Andrzej Sośnierz, trzecią osoba, której nazwiska nie wymienię, bo nie żyje i nie mogłaby się odnieść do moich słów.

Sama Joanna wielokrotnie mówiła, że Jej decyzja o wstąpieniu do PiSu a nie do PO w 2005 roku była w pewien sposób przypadkowa. Przypomnę, że w 2005 roku relacje między Platformą i PiSem były zgoła odmienne niż dzisiejsze. Nie trzeba wiele empatii aby zrozumieć osobę, która popełniwszy błąd próbuje go zracjonalizować i brnie dalej w ślepy zaułek. Zresztą, na początku na pewno było łatwiej, Joanna otrzymała tekę ministra i miała co robić. Potem, po wyborach w 2007 roku nie było dobrego momentu, odpowiedniego argumentu, powodu dla przejścia do PO. Została "aniołkiem" i recenzowała poczynania rządu, raczej merytorycznie niż kąśliwie. W przeciwieństwie do wielu innych członków PiSu nie spaliła za sobą mostów.

Przełom - ten zły przełom - nastąpił w trakcie kampanii prezydenckiej. Ale proszę mi pokazać polityka, sfrustrowanego brakiem wpływu na cokolwiek, który nie podjąłby się takiego wyzwania, nie złapałby takiej szansy...

Nie jest więc dziś ciekawym pytanie, jakim cudem Joanna Kluzik-Rostkowska znalazła się w PO; trzeba raczej pytać, jakim cudem dopiero dziś.


17:48, joanna.mucha
Link Komentarze (27) »
środa, 22 czerwca 2011

Ta doktryna, wymyślona podobno przez Jacka Kurskiego, obowiązuje w PiSie bezwzględnie od wyborów w 2005 roku. Już wtedy ówczesna partia braci Kaczyńskich straszyła Polaków znanym spotem, w którym pogotowie nie chciało zabrać pacjenta bez ubezpieczenia...

Trzy lata po zgłoszeniu przez nas ustawy o przekształceniach szpitali i trzy miesiące przed wyborami PiS budzi się i proponuje referendum. Po przekształceniu 105 szpitali, z których żaden nie został sprywatyzowany a wszystkie działają lepiej. Wyobrażam sobie, że za 4 lata wszystkie szpitale będą skomercjalizowane a PiS nadal będzie straszył te 3 procent elektoratu, jaki im pozostanie, wizją służby zdrowia dla bogatych.

Co więcej, proponowane przez obstru-opozycję pytanie jest pytaniem z tezą. "Czy jesteś za komercjalizacją i prywatyzacją służby zdrowia w Polsce?". Komercjalizacja i prywatyzacja są dwoma zupełnie innymi procesami i łączenie ich w całość jest nieuprawnione. Zwolennik PO, który jest za komercjalizacją a niekoniecznie za prywatyzacją, aby pozostać w zgodzie z logiką, musiałby odpowiedzieć na to pytanie przecząco. Ale z powodów politycznych byłby zmuszony odpowiedzieć twierdząco! I o to właśnie chodzi prezesowi PiSu! Dokładnie tak samo, jak w roku '46, w referendum 3 razy TAK! Pytania i wtedy i teraz nie służyły poznaniu opinii Polaków, ale ometkowaniu ich jako prawomyślnych lub zaplutych karłów reakcji/establishmentu.

Prezes Kaczyński jak diabeł święconej wody boi się własności prywatnej. Ten, kto posiada coś na własność pewnie ukradł, kręcił lody albo jest w układzie. Panie Prezesie, prywatna własność jest podstawą normalnej gospodarki i normalnego życia. Może zdziwi Pana fakt, że prawie 100 procent własności w podstawowej opiece zdrowotnej to własność prywatna. Jesteśmy już dwadzieścia lat po transformacji, własność państwowa odeszła do lamusa, pora wyrzucić marksistów do kosza!

15:29, joanna.mucha
Link Komentarze (9) »
niedziela, 19 czerwca 2011

Dlaczego propozycja PJN w sprawie kredytów zaciągniętych we franku szwajcarskim jest zła? Z kilku powodów.

1. Politycy PJN doważają jedną stronę szali - kredytobiorców, zupełnie ignorują natomiast stronę drugą - system bankowy. Kiedy Polak zaciąga kredyt walutowy w banku ten sam bank musi tę walutę pożyczyć na rynku międzybankowym. Transakcje walutowe na rynku międzybankowym są znacznie bardziej "sztywne" niż transakcje na rynku "konsumenckim"; obowiązuje tu sztywny termin spłaty i sztywna cena. Załóżmy, że kredytobiorca odda bankowi  - tak jak proponuje PJN - jedynie część zobowiązania według stałego kursu franka. W jaki sposób w tej sytuacji bank będzie mógł oddać innemu bankowi swoje zobowiązanie? Kto zwróci bankowi koszty ewentualnego dodatkowego pożyczenia waluty? PJN mówi, że kredytobiorca, ale kiedyś w przyszłości. Tyle, że bank musi zapłacić dzisiaj, a nie za dwadzieścia lat.

Stabilność systemu bankowego jest naszym skarbem narodowym, który pozwolił nam suchą stopą przejść przez kryzys, szanujmy go.

2. Kiedy rozłożymy propozycję PJN na czynniki pierwsze okaże się, że dotyczy ona de facto wydłużenia kredytowania na dłuższy okres i rozłożenia kredytu na większą liczbę rat. Jest tu jednak jedno drobne "ale". Prawdopodobnie znakomita większość kredytów hipotecznych Polaków udzielona jest na najdłuższy możliwy okres kredytowania. Ten okres określa się oczywiście w odniesieniu do czasu aktywności zawodowej kredytobiorcy. Jeśli kredyt zaciągnięty był przy franku za 2,40 a spłacany będzie przy franku za 3,60 oznaczałoby to w przybliżeniu wydłużenie okresu kredytowania o pięćdziesiąt procent. Czy PJN naprawdę chce zaproponować Polakom spłacanie kredytów na emeryturze? Czy naprawdę chcemy, żeby nasi współobywatele płacili raty jako siedemdziesięciopięciolatkowie?

3. Hazard moralny to takie nieładne ekonomiczne pojęcie. Inaczej określa się je jako pokusę nadużycia. Powszechnie używa się go w odniesieniu do rynku ubezpieczeniowego. Badania pokazują, że jeśli ubezpieczymy naszą własność mamy tendencję do tego, aby o nią mniej dbać. Ale pojęcie hazardu moralnego stosowane jest też szerzej. W przypadku przyjęcia propozycji PJN miałoby szerokie zastosowanie w Polsce. Polacy w ciągu dwudziestu lat przechodzą szybki kurs funkcjonowania w normalnej gospodarce. W normalnej gospodarce każdy zdaje sobie sprawę z tego, że kursy walut się zmieniają. Nie budujmy u naszych współobywateli przekonania, że na pozytywnych dla nich zmianach kursów będą zyskiwać a na negatywnych nie stracą - bo państwo lub system bankowy przejmuje ich zobowiązania. Takie przekonanie może się łączyć z ogromną pokusą nadużycia, a tego wcześniej czy później nasze państwo lub system bankowy nie wytrzymają.

Ekonomiści wciąż powtarzają: zobowiązania długoterminowe zaciągajmy w walucie, w której zarabiamy, w takiej sytuacji wahania kursu tej waluty nam nie zaszkodzą. Wszyscy uczymy się na błędach. Te błędy często są bardzo bolesne i kosztowne, ale nawet wtedy nie proponujmy lekarstwa, które może  się okazać cięższe od choroby. Jeśli chcemy ulżyć naszym współobywatelom rozmawiajmy o możliwości spłaty kredytu bezpośrednio we franku szwajcarskim, może o obowiązku przedstawiania przez banki kosztów obsługi kredytu przy zmienionym kursie walutowym. Ale - zwracam się do polityków PJNu - nie opowiadajmy dyrdymałów, które rozbudzają nadzieję u osoby w trudnej sytuacji finansowej. Siejecie Państwo populizm, a z niego wschodzi tylko rozgoryczenie.
 

13:09, joanna.mucha
Link Komentarze (5) »
piątek, 03 czerwca 2011

Kongres Kobiet publikuje dane, z których wynika, że kobiety stanowią zaledwie kilkanaście procent uczestników debaty publicznej. Warto byłoby zwrócić uwagę nie tylko na liczbę wystąpień kobiet, ale też na poruszane przez prowadzących tematy.

Dzisiaj guzik posłanka została zaproszona przez Redaktora Żakowskiego, znanego z walki z dyskryminacją guzik kobiet. W agendzie tematy bieżące i Raport Światowej Komisji ds. Polityki Narkotykowej. W tematach bieżących - myśli guzik posłanka - pojawi się Nangar Khel, związki partnerskie, może propozycja komisji śledczej. Guzik prawda. Tematem guzik rozmowy jest wypowiedź premiera o guzikach. Guzik posłanka mówi, że wśród wypowiedzi premiera są znacznie ważniejsze, że tematem traktowania kobiet trzeba zajmować się od etapu edukacji. Ale guzik, jakby miał kształt bumerangu, wraca w każdym kolejnym guzik pytaniu. I tak prawie do guzik końca.

Taka guzik debata z jedną z guzik kobiet.

10:47, joanna.mucha , Varia
Link Komentarze (11) »